Archiwum sierpień 2003, strona 3


sie 12 2003 wspomnienia cz.5
Komentarze: 1

potem byla matura... kontakt sie urwal...wprawdzie spotykalismy sie na zawodach, ale rzadko rozmawialismy... on przerwaznie byl z dzieckiem a zona startowala... rozumialam ze nie chce... egzaminy na studia i znowu cisza... telefon nie dzwonil... nie chcialam byc pierwsza... nie chcialam jako pierwsza dzwonic... czekalam na jego ruch... w koncu zadzwonil... bylam zla ze tak pozno, wiec szybko skonczylam gadke... myslalam: niech ma nauczke... ale jaka nauczke??!! przecez on ma dom, rodzine, prace... a ja?? nic... tylko ciagle czekalam na telefon od niego...

 

m.p. : :
sie 12 2003 wspomnienia cz.4
Komentarze: 0

zajelam sie nauka i treningiem... wzielam sie za siebie i w koncu schudlam... oboz w gorach - znowu kontuzja... tak naprawde to wtedy zaczelo sie wszystko walic... przemoglam sie i pojechalam na oboz kadrowy w kwietniu... teraz z perspektywy czasu nie wiem czy dobrze zrobilam... moze nalezalo zostac i sie leczyc... moze teraz moglabym juz normalnie trenowac... niewazne... ale tam byl znowu ON - p.r... zaczelismy znowu rozmawiac... pisklak (j.k) mowila, ze jestem glupia, ze nie powinnam tego ciagnac, ale cos mi mowilo, dlaczego nie??!! przeciez nic zlego nie robimy... ale czy na pewno?? przeciez on ma dziecko, zone, poza tym tyle lat starszy... zaproponowal mi wspolprace... ze zostanie moim trenerem... odmowilam... nie chcialam... szanuje swoja trenerke... moze nie jest najlepsza, ale przyzwyczailam sie... do wszystkiego czlowiek moze sie przyzwyczaic... wzial ode mnie numer telefonu... pomyslalam, ze wreszcie bedziemy mieli kontakt... naprawde sie cieszylam i od razu zaczelam czekac na telefon od niego... obiecal ze zadzwoni... dotrzymal slowa... tylko wrocilam do domu i od razu zadzwonil... rozmawialismy jak kumple... telefony byly czeste... srednio raz w tygodniu... poznawalismy sie... czesto proponowal spotkania... ja nie chcialam... bylo mi dobrze tak jak jest... wiedzialam ze o mnie mysli... wystarczalo mi to...

m.p. : :
sie 12 2003 wspomnienia cz.3
Komentarze: 0

byl styczen... zawody halowe, oczywscie nie startuje bo zlapalam kontuzje... kregoslup... jakos strasznie sie tym nie przejelam... liczylam na lato... ale na HMP przeciez musialam byc... przynajmniej jako kibic... stalam na trybunach z pisklakiem... smialysmy sie z czegos... ak zwykle ;) pamietam to jak dzis... raptem ktos mnie zlapal za biodro... odwrocilam sie... to byl ON - p.r.... SZOK.... juz prawie o nim zapomnialam... nie zatrzymal sie przy mnie... podejrzewam, ze chcial, zebym po prostu wiedziala, ze jest... byl z zona i dzieckiem... dziewczynka byla jeszcze malutka... nie rozmawialismy, ale wspomnienia wrocily... znowu o nim myslalam... ale w koncu znowu zapomnialam...

m.p. : :
sie 12 2003 wspomnienia cz.2
Komentarze: 0

bylismy na pokazach... ja. j.k.; a na miejscu okazalo sie, ze jest tez p.kr.... postanowilismy, ze zaszalejemy... tanie winko poszlo w ruch, potem bylo juz tylko "doprawienie" sie piami i drinkami na dole w kawiarni... w ogole to byl dziwny dzien, wieczor, noc... "mialam branie" jak to sie mowi... najpierw zbajerowalam dwoch kolesi, ktorzy stawiali mi drinki... ale juz wtedy, w kawairni nawiazalam kontakt wzrokowy z p.r.... nie wiem po co... przeciez wiedzialam, ze nic z tego nie bedzie... ale chcialam go miec... zdobyc... wiedzialam, ze jest dla starty dla mnie, ze ma rodzine... ale alkohol dal sie we znaki... "zaszalalam"... dokladnie nie wiem jak to sie stalo, ze znalazlam sie u niego w pokoju... w sumie to do niczego wielkiego nie doszlo... troche pieszczot, czule rozmowy... w ostatniej chwilie jednak potrafilam powiedziec nie... jestem z tego dumna... nic sie nie stalo... a mimo wszystko po powrocie do domciu nie moglam o nikim innym myslec... zasypialam majac go przed oczami...  snilam o nim... ale jak to sie mowi: czas leczy rany i pozwala zapomniec... wiedzialam, ze mozemy sie spotkac najwczesniej znowu w pazdzierniku... jednak stalo sie inaczej...

cdn...

 

m.p. : :
sie 12 2003 wspomnienia cz.1
Komentarze: 0

dzis znowu wrocilam myslami do pazdziernika 2002... juz minal prawie rok... jak szybko... tak jak myslalam wiele szczegolow zostalo zapomnianych... ale nadal pamietam jego czuly dotyk, jego glos... co z tego ze bylam pod wplywem alkoholu... moze to wlasnie dlatego tak sie stalo... cdn...

m.p. : :